Content
Styl strony:
Content
Statystyka odwiedzin:

178236
odwiedzin od 20.03.2013
Content
Liturgia na dziś:
Content
Dziś polecamy WWW:
BIBLIA - Wikipedia
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20
Rozpoczęliśmy radosne oczekiwanie

Adwent, czas oczekiwania… Czas oczekiwania wraz z wieloma pokoleniami Izraela, na Tego, Którego zapowiadali prorocy. Czas oczekiwania razem z Maryją i Józefem na przyjście Dziecka zapowiedzianego przez anioła. Na kogo, przez te kolejne w naszym życiu cztery zimowe tygodnie czekamy my, współcześni ludzie?

Poruszać mogą słowa kierowane do nas przez Episkopat Polski w Liście Apostolskim: Nie umiemy cierpliwie czekać nawet na święta Bożego Narodzenia. Ileż to razy, w naszej codzienności bywamy niecierpliwi… Również w stosunku do Pana oczekujemy natychmiastowej reakcji na modlitwę w konkretnej intencji. Miewamy własną wizję życia i zdarza się, że Boga traktujemy w niej jako pomoc w szybkiej realizacji założonych celów. Taka jest nasza ludzka natura. Co więcej, człowiek współczesny, zanurzony w świecie technologii przyzwyczaił się do ekspresowości. Gdy jesteśmy głodni wystarczy kupić gotowe danie lub przyrządzić je z półproduktów korzystając z udogodnień techniki, które królują w naszych domach. Trudno nam teraz wyobrazić życie dziadków, pradziadków bez kuchenek elektrycznych, gazowych, bez pralek, a czasem nawet ciepłej bieżącej wody. Wszystkie podstawowe czynności naszych przodków wymagały poświęcenia czasu, cierpliwości, czekania. Nam natomiast zbyt często pozostaje refleksja, że mimo iż wszystko przychodzi nam łatwiej to ciągle nie mamy czasu chociażby na spotkanie z bliskimi.

Adwent jest radosnym oczekiwaniem. Radosny nie oznacza wesołkowaty. Radość nie musi skupiać się jedynie na zabawie. Można ją osiągać na wiele sposobów, lecz tę najprawdziwszą, za którą tęskni ludzkie serce daje tylko Bóg. Święty Augustyn powiedział, że: Niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu. Czas Adwentu może przynieść nam odpoczynek, ukojenie. Miotani nieraz tysiącem uczuć i myśli, w pogoni za doczesnością, nawet poruszający się w rytm wesołej muzyki nie zawsze czujemy się szczęśliwi. Nasze serca niespokojne, rozdarte wołają o pomoc!

Dajmy sobie szansę na prawdziwą radość z Narodzin Jezusa, które będziemy przeżywać za kilka tygodni. Z pewnością nie będzie to łatwe. Ulice lśnią już świątecznymi ozdobami. Sklepowe półki uginają się od produktów „specjalnych”. My chrześcijanie miejmy odwagę czekać w ciszy i spokoju razem z Maryją.  

 

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-12-02)
Obchodząc zakończenie Roku Wiary ogłosiliśmy Chrystusa Królem naszych serc

Zapewne dobrze pamiętamy inaugurację Roku Wiary ogłoszonego przez papieża Benedykta XVI. Jednak, jak powiedział ksiądz proboszcz Jacek Tomkiel, podczas wieczornej Eucharystii w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata: Wszystko, co się zaczęło kiedyś się skończy.

W niedzielę 24.11.2013 r., w łączności z całym Kościołem Katolickim, braćmi i siostrami w wierze zgromadziliśmy się w naszej świątyni parafialnej, by uroczyście zakończyć (podobnie jak rozpoczęliśmy) Rok Wiary. Prawdą jest, że dobiegł końca pewien etap wpisany w konkretny czas. Już z założenia nie był on przestrzenią dla jakiegoś hasła, działania dla samego działania.

Wiara jest łaską, czyli dana została nam za darmo. Jednak nie znaczy to, że mamy z nią nic nie robić. Jezus w przypowieści o talentach pouczał o mnożeniu tego, co otrzymaliśmy od Boga. Jak każdy płomień, również i światło wiary może co raz bardziej oświecać, ogrzewać lub po prostu gasnąć. Do rozniecenia tego, co być może nieraz już dogasało, do wzmocnienia naszych sił na drodze wiary otrzymaliśmy wiele narzędzi. Na nowo studiowaliśmy Katechizm Kościoła Katolickiego. Sięgaliśmy do treści nauczania Soboru Watykańskiego II. Najpierw Ojciec Święty Benedykt XVI przekazał nam list apostolski Porta fidei, a później jego następca papież Franciszek: Encyklikę Lumen Fidei. Nadstawialiśmy uszu na głos naszych pasterzy. Otwieraliśmy szeroko oczy, by ujrzeć nową rzeczywistość w doskonale znanej przestrzeni codzienności. Nie brakowało okazji do poparcia treści teologicznych żywą modlitwą wspólnotową. Przeżyliśmy też wiele wzruszających chwil, jak chociażby dziękczynienie za pontyfikat papieża Benedykta XVI i powitanie na Stolicy Piotrowej papieża Franciszka.

Fakt, iż z wyeksponogowanego miejsca naszej świątyni znikły dwie księgi, do widoku których może już bardzo się przyzwyczailiśmy nie oznacza, że zgłębianie prawd wiary jest nam już niepotrzebne. Jak w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata dziękowaliśmy za ten czas pełen łask, tak prośmy nadal, naszego Pana, o ciągłe umocnienie na duchowej drodze wzrostu w wierze, byśmy wytrwali do końca i nie gasili zapału do poznawania Boga.  

Niech Jezus króluje w naszych sercach, w naszych rodzinach, wspólnotach i wszędzie tam, gdzie pójdziemy!

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-12-01)
Święta Cecylio módl się za nami!
Współcześnie nie wyobrażamy już sobie nabożeństwa bez piękna sakralnej muzyki. We wspomnienie św. Cecylii, dziewicy i męczennicy, dziękujmy Bogu za wszelkie dary i zdolności muzyczne oraz za ludzi dzielących się tymi charyzmatami ze wspólnotą Kościoła. W tym dniu szczególne wyrazy uznania i wdzięczności kierujemy w stronę posługujących muzycznie w naszej parafii. Niech patronka chórzystów, lutników, muzyków, organistów, zespołów wokalno-muzycznych wyprasza łaski przyczyniające się do pogłębiania modlitwy śpiewem i grą na instrumentach.
Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-22)
Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

Dzisiaj, 21 listopada obchodzimy wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny.

Według tradycji chrześcijańskiej, potwierdzanej m.in. starodawnymi pismami apokryficznymi, Maryja już w wieku trzech lat została ofiarowana na służbę Bogu. Jej rodzice, św. Anna i św. Joachim, po wieloletnim oczekiwaniu potomstwa zawierzyli swoją córkę, wielki i wymodlony skarb Temu, Któremu zawdzięczali cud posiadania dziecka.

Wzorem rodziców Najświętszej Maryi Panny nie bójmy się ofiarowania siebie samych, przyszłości naszych rodzin i dzieci Bogu, który ma najlepszy, najpiękniejszy plan dla życia każdego człowieka.

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-21)
"Tak więc Święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka." Bł. Jan Paweł II, z homilii w dniu beatyfikacji bł. Karoliny Kózkówny

Postać z ilustracji zapewne rozpoznaje wielu młodych ludzi (miejmy nadzieję, że większość), a szczególnie młodzież zaangażowana w działania Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Błogosławiona Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica, patronka m.in. KSM-u i Ruchu Czystych Serc zasługuje dziś na szczególną uwagę. W czasach, gdy coraz częściej wyśmiewane są podstawowe wartości, stanowiące o godności ludzkiej, patronka dnia 18.11 może być wzorem dla młodych, a w szczególny sposób, dziewcząt.

Niech ta, która mając 17 lat zginęła (18 listopada 1914 r.) w obronie swojego dziewictwa, a teraz raduje się chwałą nieba, będzie pocieszeniem dla strapionych prześladowaniem ze względu na obronę chrześcijańskich wartości moralnych.

Za wstawiennictwem bł. Karoliny wypraszajmy łaskę życia w czystości dla nas samych i naszych bliźnich.

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-18)
Chrześcijańska solidarność z ofiarami tajfunu Haiynan na Filipinach

Wyrażam wdzięczność za każdy gest miłosierdzia wobec cierpiących i wsparcie w duchu chrześcijańskiej solidarności.

                         Z listu abpa Józefa Michalika do biskupów diecezjalnych, przesłanego 12 listopada

 Jesteśmy już może nieco zmęczeni ciągłymi apelami o pomoc, również tę materialną… Jednak żyjąc Ewangelią nie możemy przechodzić obojętnie obok cierpienia… zapewne człowiek szczerze karmiący się Słowem Bożym nie jest zdolny do zaniechania gestów miłosierdzia. Dlatego też my, jako Kościół, wspólnota parafialna solidaryzujemy się z ofiarami tajfunu Haiynan na Filipinach. Polecamy naszych braci i siostry w modlitwach, a także, na miarę osobistych możliwości, wspieramy materialnie poprzez zbiórkę do puszek, organizowaną w kościołach polskich dnia 17.11.2013 r.

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-17)
"...I w Ostrej świecisz Bramie! (...)"

W sobotę 16.11.2013 r. uczciliśmy Najświętszą Maryję Pannę Ostrobramską Matkę Miłosierdzia. Tego dnia nasza archidiecezja obchodziła uroczystość patronalną, do której przygotowywaliśmy się poprzez Nowennę. Na wspólnej modlitwie gromadziliśmy się również w poszczególnych parafiach.

Codziennie, w białostockiej katedrze, przed obliczem Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia spotkać można rozmodlonych wiernych. Także w naszej świątyni parafialnej mamy możliwość kontemplacji tego szczególnego wizerunku Maryi. Przez wieki, za jej wstawiennictwem modliły się rzesze Polaków. O łaskach otrzymanych przez ręce Matki Chrystusa świadczyli reprezentanci polskiej kultury i sztuki m.in. Adam Mickiewicz w Inwokacji do Pana Tadeusza, epopei narodowej:

Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem,
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.

Adam Mickiewicz
Pan Tadeusz,
Inwokacja

 

Powierzajmy więc i my, naszej najlepszej Mamie, troski dnia codziennego, by wstawiała się w naszych intencjach u Swojego Syna.

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-17)
Niepodległa Polska

Jest poniedziałek, a my nadal świętujemy.  Wielu z nas, w ten listopadowy poranek, z dumą wywiesiło przed swoim domem flagę Polski. Gromadziliśmy się na modlitwie w intencji Ojczyzny i podczas uroczystości Narodowego Święta Niepodległości. Upamiętniliśmy kolejną rocznicę odzyskania przez Polskę suwerenności. Czy za klika…, kilkanaście…, kilkadziesiąt… lat nasi potomkowie, ograbiani teraz z lekcji historii i języka polskiego będą czynili podobnie? Czy będą pamiętali…? Ufni w opiekę i panowanie Boga nad czasem i historią polecajmy w modlitwie naszą ukochaną Polskę i nas samych: Polaków, byśmy nigdy nie zapomnieli kim jesteśmy. Nie wstydźmy się swojej kultury, historii. Bądźmy dumni z dorobku i wysiłku pokoleń. Nie chowajmy klasyki polskiej literatury na dno szuflady. Niech Polska będzie prawdziwie Niepodległa!

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-11)
V Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

Zupełnie zwyczajna niedziela 10.11.2013 r. Jako że „dzień święty należy święcić” ruszamy na Eucharystię. Jeśli to msza poranna to może trochę niewyspani, nie w humorze albo wręcz przeciwnie: podziwiając złotą, polską jesień. Nic nadzwyczajnego. Po sześciu dniach pracy należy się dzień świątecznego odpoczynku, więc korzystamy z danego prawa, przywileju, dla niektórych obowiązku…

Już na samym początku modlitewnego zgromadzenia okazuje się, że właśnie dzisiaj przypada ta druga niedziela listopada, w Polsce od pięciu lat obchodzona jako Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Zabrzmiało nieco brutalnie jak dla nas, często czujących się prześladowanymi przez „religijne obowiązki”, (bo do kościoła trzeba, bo do spowiedzi trzeba, bo podpis od księdza potrzebny… a tu szkoła, praca, zakupy, dzieci, dom itd.). Więc co to znaczy prześladowani za wiarę…?

10 listopada katolicy w Polsce mieli okazję nie tylko do podzielenia się dobrem materialnym z braćmi i siostrami wyznającymi wiarę w Chrystusa w dalekiej Afryce i ofiarowania modlitwy w intencji tamtejszych wspólnot. Duszpasterze starali się przedstawić sytuację chrześcijan w Nigerii.

W, liczącej 160 mln ludności, Nigerii chrześcijanie stanowią 45,5% społeczeństwa, z czego 13.3 % przynależy do kościoła katolickiego. Procentowo porównywalnie przedstawia się tu liczba wyznawców islamu: 45 %.

Jak wskazują dane liczbowe chrześcijanie w tym kraju nie są mniejszością. Dość dawno, bo w roku 1868 powstała tu pierwsza misja katolicka. Również Konstytucja Nigerii, uznając wolność religijną, niejako mogłaby zaprzeczać wieściom o skandalicznym traktowaniu chrześcijan w tej części świata. A jednak… W roku 1999 doszło do narzucenia prawa szariatu w kilkunastu północnych stanach. Ludność wyznająca wiarę w Chrystusa jest co raz bardziej prześladowana. Z powodów religijnych umniejsza się im wszelkie podstawowe prawa. Wiele dzieci, przez celowy brak edukacji skazuje się na analfabetyzm. Rodziny tracą dach nad głową w czasie zamieszek terrorystycznych. Zniszczeniom ulegają także budowane z wielkim poświęceniem i wyrzeczeniami kościoły, domy modlitwy. Nierzadko chrześcijanie gromadzeni są w typowych gettach pomijanych w rozwoju i utrzymaniu. Korupcja w Nigerii jest zjawiskiem tak powszechnym, że wielu bezradnych obywateli zmienia religię, nazwisko by podnieść status materialny swoich rodzin. Podjęcie godnej pracy zarobkowej przez chrześcijanina jest prawie niemożliwe.

Zgodnie ze starym sloganem wiernych muzułmanów nigeryjskich: Islam będzie podbijał od Sahary, póki Koran nie dotrze do Atlantyku, ciągle dochodzi do sytuacji, gdzie ludzie ludziom wyrządzają krzywdę. Mimo, iż Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym już minął my ciągle starajmy się pamiętać o znaczeniu słowa solidarny i wspierajmy modlitwą naszych braci i siostry oddających życie za wiarę wzorem siedmiu braci i ich matki, o których czytaliśmy w Drugiej Księdze Machabejskiej.

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-11-11)
Święto zbawionych czy potępionych?

Ludzkość siłą swojego intelektu i działaniem osiągnęła już wiele. Dokonania te przyczyniały się zarówno do pozytywnego rozwoju cywilizacji, ale niestety oddziaływały na nią również negatywnie. Przez ostatnie lata obserwujemy postęp w dziedzinach nauki, medycyny nowych technologii (itp.). Jednak jedno ciągle pozostaje poza możliwościami ludzkich umiejętności: nikt nie zdołał i nie zdoła skutecznie przeciwstawić się rzeczywistości śmierci. W chwili grzechu pierworodnego zostaliśmy skażeni słabościami i cielesną śmiertelnością. Od wiecznego unicestwienia i potępienia uratował nas Chrystus byśmy mogli z nim żyć wiecznie.

Człowiek owładnięty kulturą ponowoczesną, z jednej strony czuje potęgę swojego umysłu, z drugiej jednak nie razi sobie ze świadomością nieuchronności naturalnych procesów takich jak starzenie, a w konsekwencji koniec ziemskiego bytowania. Śmierć pozostaje zagadką do momentu własnego i to jednorazowego jej doświadczenia.

O ile niegdyś umieranie było zjawiskiem oczywistym, akceptowanym (miało zazwyczaj miejsce w gronie najbliższych, rodziny odchodzącego), tak współcześnie dokładamy co raz więcej starań, by oddalić od siebie myśl o „egzystencjalnym końcu”. Moment naturalnej śmierci ludzkiej spychany jest na margines życia społecznego. Co raz więcej naszych braci i sióstr odchodzi do Pana w samotności, bez pożegnania z najbliższymi.

Drugim, dziejącym się równolegle zjawiskiem jest prezentowanie, za pośrednictwem środków masowego przekazu, drastycznych obrazów m.in. mordów, wypadków z uwydatnieniem scen brutalnych, krwawych. Naszpikowani skrajnymi emocjami: od obojętności po psychiczny wstrząs, już prawie instynktowe szukamy niebywałych zjawisk, z nutą grozy. W ten sposób bardzo łatwo wypaczyć u siebie i innych prawdziwy obraz człowieka na tzw. łożu śmierci, a przede wszystkim przeznaczenia do życia wiecznego. Nie jest to przecież straszna rzeczywistość. Wierzymy w Boże Miłosierdzie, w Niebo, w obcowanie świętych. Kim są święci? Przecież to nie tylko beatyfikowani czy kanonizowani, o których już wiemy. Szczęśliwi w Domu Pana to wszyscy zbawieni! Ich to właśnie uroczystość obchodzimy 1 listopada. Dzień po niej modlitwą i wspomnieniem ogarniamy wszystkich naszych bliskich zmarłych. Czy myśl o nich wiąże się ze sceną z horroru…? Zastanówmy się więc jaki cel przyświeca propagowaniu chociażby Halloween? Czy chrześcijanin czekający i zmierzający ku zbawieniu da się przekonać argumentowi sugerującemu, iż przebranie jego dziecka za zjawę, trupi szkielet czy inne makabryczne postaci jest tylko niewinną zabawą?

Atmosfera pozornego żartu sprzyja oswojeniu ludzkiej duchowości z rzeczywistością okultyzmu. Przecież nikt z nas będąc w pełnej sprawności psychicznej nie chciałby chyba oglądać realnego przelewu krwi, czy rozkładających się szczątków ciała… Jednak, jeśli zostaną zaprezentowane w formie „zabawy” pod hasłem „cukierek albo psikus” zaczynają się wątpliwości… Pamiętajmy jednak, że Szatan nie przychodzi nigdy w swej „pełnej okazałości”, nie kusi niczym brzydkim, odrażającym, a wręcz przeciwnie: grzech ubiera w najróżniejsze kreacje pozornego piękna, przyjemności, fałszywej wolności.

Czy my, chrześcijanie, naprawdę potrzebujemy „święta” o wątpliwym pochodzeniu, wypełnionego ezoterycznymi praktykami? Czy na tyle boimy się śmierci lub jej rzeczywistego obrazu, by z niej żartować lub przenosić się do świata prawie że demonicznego? Przecież o wiele więcej radości może sprawić nam świadomość Wiecznego Szczęścia, które w szczególny sposób będziemy rozważać 1 listopada, w uroczystość Wszystkich Świętych.

Zamiast marnować czas i energię na pogańskie zwyczaje wspomóżmy naszą modlitwą wszystkich tych, którzy jeszcze czekają na pełnię zjednoczenia z Bogiem.

 

 

Dodał(a): Anna Artysiewicz (2013-10-28)
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20