Content
Styl strony:
Content
Statystyka odwiedzin:

169929
odwiedzin od 20.03.2013
Content
Liturgia na dziś:
Content
Dziś polecamy WWW:
Dominik Savio w Polsce
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20
Czego nie powinieneś robić w czasie mszy świętej !!!! (artykuł za Aleteia | 18/03/2018)

Czego nie powinieneś robić w czasie mszy świętej, a być może nawet o tym nie wiesz

 Aleteia | 18/03/2018

Te „drobiazgi” naprawdę mają znaczenie.

  1. Nie spóźniaj się na mszę świętą. Pamiętaj, że Bóg czeka, aby Cię napełnić swoją miłością, ofiarować ci swoje przebaczenie i przytulić cię do swego serca; chce ci powiedzieć to, co dla twojego dobra powinieneś usłyszeć. Bóg przygotował dla ciebie szczególne miejsce przy swoim stole. Nie każ Mu na siebie czekać.
  2. Nie ubieraj się w sposób prowokacyjny. Nie zakładaj ubrań, które przykuwają uwagę lub prowokują (głębokie dekolty, zbyt krótkie spódniczki czy krótkie spodenki).
  3. Wchodząc do kościoła, nie zapominaj, by pozdrowić Pana. Przybywszy na mszę świętą, zrób znak krzyża. Pan tam jest – szczęśliwy, że Cię widzi. Podziękuj Mu, przecież to On cię zaprosił. Przy wejściu jest kropielnica – skorzystaj z niej. Woda święcona przypomina o chrzcie, który włączył Cię do Kościoła i o konieczności oczyszczania się ze wszystkiego, co nie pochodzi od Boga.
  4. Nie wzbraniaj się przed uczynieniem skłonu czy przyklęknięciem. Jeśli przechodzisz przed ołtarzem, który reprezentuje Chrystusa, uczyń skłon. Jeśli przechodzisz przed tabernakulum, gdzie znajduje się Chrystus, przyklęknij kolano (porządnie, czyli dotykając kolanem podłogi).
  5. Nie żuj gumy, nie jedz ani nie pij. Dopuszczalne jest jedynie picie wody w przypadku zaistnienia takiej konieczności lub z powodów zdrowotnych.
  6. Nie zakładaj nogi na nogę. Taka postawa jest uważana za mało godną. Twoje ciało winno wyrażać twoją pobożność.
  7. Nie zapomnij o zapoznaniu się z czytaniami liturgicznymi – przed mszą świętą.
  8. Jeśli czujesz się na siłach, nie bój się bezpośredniego zaangażowania w liturgię. Przed mszą idź do zakrystii i zaoferuj się z pomocą przy czytaniu albo śpiewaniu psalmu. Można też zgłosić się do czytania modlitwy wiernych.
  9. Nie dodawaj niczego od siebie do czytań czy psalmów. Nie czytaj czerwonych literek ani nie mów „pierwsze czytanie” czy „psalm responsoryjny”.
  10. Nigdy nie recytuj aklamacji Alleluja. Powinna być zawsze śpiewana.
  11. Nie rób znaku krzyża przed czytaniem Ewangelii. Gdy kapłan lub diakom mówi „Słowa Ewangelii według…”, należy skreślić trzy małe krzyżyki, na czole, na ustach i na piersi.
  12. Gdy wyznanie wiary ma formę pytań, nie odpowiadaj w liczbie mnogiej. Celebrujący mszę może zapytać „Czy wierzycie w Boga Ojca Wszechmogącego?”. W tym przypadku nie odpowiadaj „tak, wierzymy”, gdyż wiara jest aktem osobowym. Odpowiedz „wierzę”.
  13. Nie zbieraj na tacę podczas modlitwy wiernych – jeśli zostałeś zaproszony do takiej posługi. Kolekta winna zostać zebrana podczas ofiarowania darów, gdy wszyscy siedzą, a kapłan dziękuje Bogu za chleb i wino i obmywa ręce.
  14. Nie wstawaj podczas ofiarowania darów. Włącz się z śpiew lub zanurz w modlitwę osobistą.
  15. Nie klękaj od razu po „Święty, Święty”. Należy poczekać, aż, kapłan wyciągając nad ołtarzem ręce, poprosi Ducha Świętego, aby przemienił chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa. To w tym momencie należy uklęknąć (gdy w użyciu są dzwonki, ich dźwięk wyznacza moment klękania wiernych). Chyba że lokalna tradycja nakazuje inaczej. Wtedy uszanujmy tradycję i klęknijmy na dzwonki ze wszystkimi innymi.
  16. Nie pozostawaj w pozycji siedzącej podczas konsekracji. Jeśli nie jesteś w stanie uklęknąć, pozostań w pozycji stojącej, jednak nigdy nie siedź, chyba że wymaga tego od ciebie twój stan zdrowia.
  17. Nie wypowiadaj nic na głos podczas konsekracji. Niektórzy podczas konsekracji wypowiadają na głos formułkę „Pan mój i Bóg mój”. Jednak to rozprasza innych, którzy modlą się w ciszy.
  18. Nie mów na głos: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…”. Te słowa wypowiada jedynie celebrans/celebransi mszy świętej.
  19. Nie opuszczaj swojego miejsca, aby przekazać znak pokoju. Powinieneś pozdrowić jedynie tych, którzy znajdują się blisko ciebie, a nie osoby zajmujące miejsca w odleglejszych ławkach. Nie powinieneś tego robić także po to, by przekazać kondolencje czy życzenia.
  20. Jeśli nie jesteś przygotowany, nie przystępuj do Komunii. Powinieneś wcześniej zachować post eucharystyczny (nie jeść i nie pić godzinę przed Komunią) i nie mieć na sumieniu grzechu ciężkiego. Pamiętaj, że lepiej wyspowiadać się przed mszą, a nie w czasie jej trwania.
  21. Nie upieraj się przy korzystaniu z jednej kolejki do Komunii – tej ustawionej przed rozdającym Komunię księdzem. Jezus jest obecny w konsekrowanej Hostii niezależnie od tego, czy trzyma Ją kapłan czy nadzwyczajny szafarz Komunii świętej, który jest osobą przygotowaną i autoryzowaną przez Kościół do tego, by rozdzielać Komunię na mszy i by ją zanieść do ludzi starszych i schorowanych. Komunię przyjmuje się w postawie klęczącej lub stojącej. Warto dostosować się do lokalnego zwyczaju. Jeśli Komunia rozdzielana jest pod dwiema postaciami – chleba i wina – przyjmujemy ją wyłącznie w postawie stojącej.
  22. Po przyjęciu Komunii świętej nie rozmawiaj z innymi. Wróć na swoje miejsce i porozmawiaj z Bogiem. Jeśli nie przyjąłeś Komunii świętej, przyjmij Ją w duchu i porozmawiaj z Panem. Między pieśnią na komunię, a pieśnią na uwielbienie warto zadbać o chwilę ciszy – na osobistą modlitwę.
  23. Nie zapomnij wyłączyć komórkę. Podczas mszy świętej nie zaglądaj do telefonu, nie wysyłaj smsów, nie odbieraj połączeń i nie rozmawiaj przez telefon, gdyż to rozprasza Ciebie i przeszkadza innym osobom. Poświęć swą uwagę Bogu, który oddaje swoją Tobie.
  24. Nie zapomnij o pilnowaniu swoich dzieci. Naucz je korzystania z domu Ojca i dobrego zachowania podczas mszy świętej.
  25. Nie wychodź z Kościoła przed zakończeniem mszy świętej.Nie trać końcowego błogosławieństwa, podczas którego kapłan, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego wysyła cię w świat, abyś był Bożym świadkiem. Wyjdź z Kościoła z nowym celem zainspirowanym Panem, pragnieniem wznoszenia w świecie Jego Królestwa miłości.
  26. Nie bój się rozmowy z księdzem po mszy, jeśli w celebrowanej liturgii lub homilii coś Ci przeszkadzało, jeśli uważasz, że coś powinno zostać powiedziane albo zrobione inaczej lub czegoś nie rozumiesz. Ty też jesteś odpowiedzialny za liturgię, a kapłan będzie wdzięczny za informacje zwrotne.
Dodał(a): ks. JT (2018-07-07)
Uroczystość Świętych Męczenników Piotra i Pawła

W piątek, 29 czerwca przypada jedna z najważniejszych uroczystości kościelnych, czyli Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Ich wstawiennictwu będziemy polecać Bożej opiece wszystkich wierzących, zwłaszcza pasterzy Chrystusowej Owczarni.  Będziemy się modlić za obecnego Papieża Franciszka - Piotra naszych czasów. Msze św. w porządku świątecznym, a więc o 7.30; 10.00 i 18.00. Nabożeństwo ku czci Bł. Bolesławy Lament - naszej Patronki będziemy celebrować o godz. 17.30, a wieczorna Eucharystia będzie sprawowana w intencjach złożonych przy obrazie bł. Bolesławy. W związku z Uroczystością, post od pokarmów mięsnych w najbliższy piątek nie obowiązuje.

Dodał(a): ks. JT (2018-06-23)
Msza Święta na zakończenie Roku Szkolnego 2017 - 2018

W piątek, 22 czerwca zapraszamy dzieci i młodzież na Mszę św. z okazji zakończenia roku szkolnego. Rozpoczęcie Eucharystii o godz. 8.00.

Dodał(a): ks. JT (2018-06-16)
Zaproszenie na Oratorium o bł. Bolesławie Lament

W naszej parafii odbędzie się prapremiera Oratorium ku czci bł. Bolesławy Lament. Autorem libretta jest ks. Tadeusz Golecki a muzykę skomponował p. Jakub Tomalak. Koncert będzie miał miejsce w następną niedzielę 03 czerwca o godz. 19.00. Oratorium wykona Zespół Abba Pater Music z Kalisza pod kierunkiem kompozytora. Już dziś serdecznie zapraszamy naszych parafian i wszystkich gości do uczestnictwa w tym Oratorium. Jest to dla nas bardzo ważne wydarzenie zarówno artystyczne, jak też i duchowe. Zbiega się ono z 27 rocznicą beatyfikacji naszej Patronki.

Dodał(a): ks. JT (2018-05-24)
Warto przeczytać / wywiad Ks. dr Grzegorza Strzelczyka dla KAI/

„Jeżeli się zerknie do tego, czym żyją katolicy w świecie internetowym, jeśli zajrzy się do księgarni mniej dbających o czytelnika, to mamy zalew rzeczy, które są na granicy ezoteryzmu pokropionego wodą święconą i ubranego w narrację katolicką. Jednak to nie czyni z nich mniej ezoterycznego, szkodliwego chłamu (…). Mamy do czynienia z sytuacją, w której co najmniej Kościół katolicki w Polsce dryfuje w stronę neognozy z tempem przerażającym” – mówi ks. dr Grzegorz Strzelczyk.

Dawid Gospodarek (KAI): Czy spodziewał się Ksiądz, że post na Facebooku komentujący problem zainteresowania demonami wzbudzi tak duże zainteresowanie?

Ks. Grzegorz Strzelczyk*: Ja się nie zastawiam nad zainteresowaniem. Czasami pewne rzeczy trzeba powiedzieć, a ten post był prostym sygnałem dla środowiska teologicznego: chłopaki, trzeba się ogarnąć! Niestety mamy – w mojej ocenie – aktualnie dość dużą bierność teologów wobec sytuacji, która jeśli nie zaczyna być groźna dla ludzi, to na pewno powoduje straszne zamieszanie. Przecież jako teologowie mamy sporą odpowiedzialność za czystość doktryny…

 

 

KAI: Czy teologowie nie dostrzegają tych zagrożeń?

Dostrzegają chyba zwłaszcza ci, którzy mają codzienny kontakt z duszpasterstwem. Można tego problemu nie zauważyć, że jeśli siedzi się głównie w świecie badań i pracy nad jakąś wąską teologiczną kwestią i ma się mniejszy kontakt z np. grupami charyzmatycznymi. Zresztą nawet w wielu zwykłych parafiach można tego nie zauważyć.

Natomiast jeżeli się zerknie z kolei do tego, czym żyją katolicy w świecie internetowym, jeśli zajrzy się do księgarni mniej dbających o czytelnika, to mamy zalew rzeczy, które są na granicy ezoteryzmu pokropionego wodą święconą i ubranego w narrację katolicką, czasem nawet ultrakatolicką. Jednak to nie czyni z nich mniej ezoterycznego, szkodliwego chłamu.

KAI: Może Ksiądz podać przykłady jakichś wypaczeń?

Na przykład na stronie internetowej jednej z większych polskich wspólnot charyzmatycznych możemy znaleźć rozważania jej lidera na temat szkodliwego wpływu pokarmów „zainfekowanych diabłem”. I że modlimy się przed jedzeniem po to, żeby ewentualny diabelski wpływ zniszczyć. A ja myślałem, że katolicy wtedy Bogu dziękują za to, że mają co jeść…

KAI: Ale przecież autor tej wypowiedzi jest teologiem, wykłada, ma błogosławieństwo biskupa…

To w niczym nie przeszkadza. Problem polega na tym, że my funkcjonujemy w świecie, w którym absolutny priorytet ma doświadczenie indywidualne i jego prywatna interpretacja. Ten duch rozsiada się na Zachodzie zwłaszcza po 1968 r. A to świetna pożywka dla gnozy.

Mamy do czynienia z sytuacją, w której co najmniej Kościół katolicki w Polsce dryfuje w stronę neognozy z tempem przerażającym. Benedykt XVI próbował zdiagnozować jeden z wymiarów kryzysu współczesności mówiąc o tym, że jeśli odrzucimy element racjonalny w wierze, to się nie pozbieramy. A my mamy do czynienia z antyracjonalnym podejściem stosowanym w sposób wręcz heroiczny.

KAI: Jaki to ma związek z tym pokarmem, który mógłby być poświęcony bóstwom?

Kwestię jedzenia mięsa ofiarowanego bożkom rozstrzygnięto już w Nowym Testamencie. To nie jest kwestia czy ktoś ma wykształcenie teologiczne, czy nie ma, tylko jak bardzo bazuje na swoim prywatnym doświadczeniu.

Parę dni temu pewien poważny i szanowany w Polsce rekolekcjonista opublikował w mniej poważnym i szanowanym piśmie własne proroctwo, którego treść delikatnie mówiąc budzi wątpliwości. W którym momencie pojawia się poważny błąd? Właśnie w tym, w którym nawet pasterze Kościoła opuszczają myślenie cum Ecclesia, a zaczynają absolutyzować własne doświadczenia lub doświadczenia zbieżne z własnymi. To jest groźne.

Do tego dochodzi oczywiście podział na bardziej i mniej wtajemniczonych: tych, którzy wiedzą lepiej, są prorokami, wojownikami, radykałami i całą resztę. To też już było, podział na czystych i nieczystych, doskonałych i niedoskonałych.

KAI: I ta tajemna nauka budowana jest na słowach osób opętanych.

Kiedyś nauka gnostycka była po prostu nieortodoksyjną interpretacją Ewangelii opartą na „tajemnym nauczaniu”, a dziś podtrzymywana jest autorytetem… diabła. Za cytowaniem jego wypowiedzi na egzorcyzmach (co jest wprost łamaniem normy kanonicznej) stoi przekonanie, że potrafimy go zmusić do prawdomówności na egzorcyzmach albo że potrafimy odróżnić, kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę. To jest groźne.

Ja otrzymałem bardzo proste wychowanie teologiczne, jeżeli chodzi o szatana: nie rozmawiamy, nie słuchamy, nie dyskutujemy, bo on jest od nas inteligentniejszy. Jeśli zakładam w swojej pysze, że go przechytrzę, już staję się narzędziem. Przez pychę właśnie. Jeśli ktokolwiek wierzy, że jest w stanie przechytrzyć diabła, to ma problem. Poważny.

KAI: Przecież Kościół wyraźnie stwierdza w rytuale i w wytycznych dla egzorcystów, że nie powinno się dialogować z demonem.

W rytuale nie ma dialogów, przesłuchania. Egzorcysta, który wdaje się w rozmowy z diabłem staje na granicy posłuszeństwa Kościołowi. A bywa też gorzej: te diabelskie wyznania są spisywane i kolportowane we wspólnotach, jako źródło prawdziwego proroctwa. Oczywiście jeżeli osoba opętana coś mówi, to nie jest wina egzorcysty. Ale już odpowiedzialnością egzorcysty jest to, co dalej z tym robi. A już na pewno naruszeniem normy kanonicznej jest opowiadanie o tym, co się dzieje w trakcie egzorcyzmu. To też jest jasno w rytuale zakazane.

Episkopat już zareagował na spowiedź furtkową, na uzdrowienie międzypokoleniowe, wydał normy przypominające egzorcystom, czym się mają zajmować, no i prawdopodobnie teraz będzie trzeba się zmierzyć z kolejnymi rzeczami. Zwłaszcza z traktowaniem diabła jako źródła teologicznego.

 

KAI: Pytałem o kwestię dialogów z demonem pewnego egzorcystę, który powiedział, że dzięki temu możemy poznać sposoby wykorzystywane przez demony do opętywania człowieka, motywy, którymi ktoś na takie opętanie może się otworzyć.

Egzorcysta nie jest śledczym, tylko egzekutorem. Chęć dociekania tego, którędy szatan wchodzi, to tak naprawdę chęć zapanowania. Kościół przez dwadzieścia wieków do tego nie doszedł i zdaje się, że nie dojdzie. Kiedy usiłujemy to zdefiniować, dochodzimy do ślepego zaułku, bo skąd my się możemy dowiedzieć wiarygodnie o tym, którędy szatan uzyskał dostęp? Tylko ewentualnie od szatana. Jednak czy on w tej kwestii będzie prawdomówny? Jaką mamy gwarancję? Żadnej. Efekt: mamy nauczanie o zagrożeniach duchowych, które odwraca uwagę od grzechu.

KAI: Jak to?

Mnóstwo ludzi boi się wejść do chińskiej restauracji, bo się do nich diabeł przyklei, a nie przejmuje się tym, że nienawidzi sąsiada albo że nienawidzi tego Chińczyka, który tę restaurację prowadzi. Boimy się wpływów magicznych, a nie zwracamy uwagi na grzechy.

To przesunięcie jest diabłu bardzo na rękę. To jest przecedzanie komara, a połykanie wielbłąda. Całe nauczanie o tzw. zagrożeniach duchowych jest nauczaniem ostatecznie odwracającym uwagę od grzechu. To jest groźne. Bo czary nie działają. Przekleństwo nie działa. Nie ma negatywnego Boga.

Sięganie po czary to ciężki grzech (odwrócenie się od Boga), przeklinanie bliźniego to ciężki grzech (wola zaszkodzenia). Ale to jest groźne dla przeklinających i czarujących – groźbą ostateczną.

KAI: Znów motyw gnostycki?

Tam jest jeszcze jeden niuans. Dualistyczna wizja rzeczywistości. Traktowanie szatana jak drugiego boga, negatywnego. Co stoi za przekonaniem, że przekleństwo albo czary działają? Żeby modlitwa albo błogosławieństwo zadziałały, prosimy Boga o pożądany skutek. Jeżeli wierzymy, że działa przekleństwo, to na jakim mechanizmie? Że nasz dobry Bóg sprawia skutek, kiedy przeklinam? Wątpię. Że skutek sprawia Szatan? Wtedy on jawi się jako skuteczniejszy od Boga.

Bo modlitwa wstawiennicza nie zawsze działa, a przekleństwo miałoby działać zawsze – taki sakrament na odwrót, tylko z lepszym ex opere operato, bo nie potrzeba nawet intencji.

I mnie się w takich momentach zapala czerwona lampka. Mamy tu myślenie w kategoriach dualistycznych, w których szatan zostaje zrównany z Bogiem. Krążą nawet takie memy, że Jezus się siłuje z szatanem – to jest dualizm w wersji pełzającej. Nie ma żadnej równości między Szatanem a Bogiem.

KAI: Żadnej walki, w której jedna ze stron może wygrać?

Szatan bryka świadomy, że mało ma czasu. Ale to jest kura bez głowy. Ona jeszcze chwilę pobiega, no trudno. Ale im bardziej my będziemy panikować, tym bardziej stajemy się podatni.

Św. Ignacy Loyola podaje pewne reguły rozeznawania duchów, na których wychowała się rzesza świętych. Wielokrotnie ostrzega przed szatanem i zwraca uwagę, że szatan w swoim postępowaniu podobny jest do kobiety: chęć szkodzenia ma wielką, ale siły mdłe. Największym dla nas problemem pozostaje pokusa, bo po niej możemy zgrzeszyć. On krąży wokół i szuka najsłabszego miejsca i chętnie wykorzysta je na poziomie pokusy i grzechu.

KAI: Czyli nie dopuszczę do siebie szatana jedząc orzeszki z Azji?

Idąc tą drogą dojdziemy do absurdu. Będziemy musieli sprawdzić, czy przypadkiem piekarz nie był w stanie grzechu ciężkiego, kiedy piekł chleb, który kupiliśmy. Nie tylko on, ale wszyscy, którzy uczestniczyli w produkcji mąki i tam innych składników, aż po tę soję, która tam się przypadkowo domieszała. A wiadomo, ta soja pewnie pochodzi z Azji… Właściwie niczego nie możemy bezpiecznie jeść.

KAI: Jak to jest, że ten absurd, śmieszność takiego podejścia nie są dostrzegalne?

To jest absurdalne teologicznie właściwie na pierwszy rzut oka – jeśli tylko przemyśleć konsekwencje. Rzecz w tym, że podstawą do wyciągania wniosków ogólnych są pojedyncze przypadki: tak się tym razem zdarzyło, więc tak jest w ogóle.

A od strony praktycznej: chętnie uciekamy w wiarę w to, że zło nie wychodzi nam z serca, tylko przychodzi z zewnątrz. Tak jest bardziej komfortowo. Wtedy możemy pokropić wodą, zamiast się nawracać. Problemem jest i to, że w tych wspólnotach lądują także ludzie o słabej konstrukcji duchowej i psychicznej. Wpadają potem np. w nerwicę natręctw, bo zanim cokolwiek zjedzą, to muszą sprawdzić skąd co jest.

Kto się ujmie za tymi ludźmi, którzy lądują u psychiatrów i psychologów z głębokimi nerwicami, po tym, jak byli uformowani w takiej wykrzywionej teologii? Kto się ujmie za ludźmi, którzy się boją wyjechać za granicę, bo nie wiadomo, co tam będą mogli zjeść? Albo wyjść na ulicę, bo cień Buddy na nich padnie albo cień przechodzącego Chińczyka? Mnóstwo jest ludzi, którzy zostali poharatani przez takie wspólnoty. Katolickie.

KAI: Co teolog może w sposób pewny powiedzieć o kwestii opętań, zniewoleń, wpływu szatana?

Opętania się zdarzają. Nie wiemy dokładnie jak i czemu. Wtedy Kościół odprawia egzorcyzmy, czyli przegania Szatana. Kropka. Przychodzi cierpienie na człowieka, trzeba go z tego cierpienia mocą Chrystusa uwolnić. Najczęściej doświadczamy po prostu pokus, co do których nie jesteśmy w stanie jasno powiedzieć, skąd pochodzą. Mogą pochodzić od nas, mogą od Szatana. Jeżeli pokusa powraca, to trzeba zobaczyć, czy tam nie ma np. nawyku, wady. O tym wszystkim mówią klasyczne dzieła duchowości, które opisują pracę nad pokusą, nad wadami.

Najniebezpieczniejsze dla człowieka jest stawanie na granicy grzechu. To grzech jest straszny. Diabeł nie może zgrzeszyć zamiast człowieka. On nigdy nie może przejąć kontroli nad wolą. Może przejąć kontrolę nad ciałem i to nazywamy opętaniem. Ale osoba opętana w ten sposób nie grzeszy.

Zatem jeżeli my mówimy o groźbie ze strony szatana, to jest nią głównie to, co mamy w opisie raju: mówienie nieprawdziwych zdań o Bogu. Szatan to ojciec kłamstwa i on będzie mieszać w Kościele, żebyśmy zaczęli pod wpływem błędu robić głupie i złe rzeczy. Bo szatan lubi złe rzeczy nawet wtedy, kiedy nie są grzechami. Jego strategia to wprowadzanie w błąd. A tu akurat otwarliśmy mu kanał komunikacyjny w sposób prawie heroiczny.

KAI: Ostatnio głośno było o specjalnym typie złego ducha – demonie intelektualizmu…

Oby ten demon intelektualizmu nie był próbą zabezpieczenia się przed reakcją teologów i biskupów. Przed reakcją Magisterium. Skąd mielibyśmy wiedzieć, jakie specjalizacje ma demon? Jedyną drogą jest zeznanie tegoż. Znowu bazujemy na ojcu kłamstwa. Budowanie jakiejkolwiek teorii na zeznaniach ojca kłamstwa jest niebezpieczne.

KAI: Występuje tu niebezpieczeństwo ludzkiej pychy.

Ono wisi nad każdym, szczególnie jeśli ktoś zaczyna stawać na świeczniku. Natomiast z tymi demonami wyspecjalizowanymi w jakimś grzechu czy wadzie mamy problem, o którym już wspomniałem. To może być atrakcyjne usprawiedliwienie: ja nie jestem odpowiedzialny za moje działanie, to taki demon mnie prześladuje. Ja się nie muszę nawracać, wystarczy, że się wyrzuci tego demona. Nie będę nad sobą pracował, tylko pójdę do egzorcysty i on się tym zajmie. Albo wodą pokropię.

To niezwykle atrakcyjne myślenie. Ono nas sprowadza do atawizmów magicznych, które w nas siedzą ewolucyjnie. Oczywiście, z rzadka wprost występuje w tak prymitywnej postaci, natomiast jeżeli dokonamy redukcji do elementów konstytutywnych, to się okaże, że w mamy do czynienia z sytuacją, w której odpowiedzialność z człowieka zostaje zdjęta.

KAI: Jezus nie mówił o wyspecjalizowanych demonach.

Zaznaczał, że nie to, co wchodzi do człowieka może go uczynić nieczystym, ale to, co wychodzi, bo z wnętrza, z serca człowieka pochodzą złe rzeczy. To jest trudne nauczanie. Jedyną drogą wyjścia jest nawrócenie, tzn. przyznanie się do tego, że jestem słaby i robię zło, nie zwalając na inne czynniki, jak w raju: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, wąż mnie zwiódł”.

Dramatem raju jest to wskazanie na węża. Gdyby Adam wtedy powiedział „Panie Boże, no zjadłem, sorry, wybacz…”. Tymczasem nie ma nawrócenia, jest wskazanie na diabła. I obawiam się, że my powtarzamy raj tym wskazaniem na diabła. „To nie ja mam problem z erotyzmem, demon mnie zwiódł”. To jest potencjalnie bardzo groźne myślenie. Ono się może zdarzyć ludziom, którzy słyszą naprawdę w dobrej wierze nauczającego egzorcystę. To może nie być wprost nauczane. Ale odbiorca to sobie dośpiewa. Błędy popełnia się często w dobrej wierze i w szczerej gorliwości. Tylko jeśli się w nie brnie, może się pojawić niezdolność do zahamowania. Zwłaszcza, jeśli z tym brnięciem wiąże się poklask.

KAI: Niektórzy wskazują, że zainteresowanie demonami przyszło razem z ruchem pentekostalnym.

Ja myślę, że jest więcej czynników. Przede wszystkim już od parunastu lat mamy gigantyczną falę ezoteryzmu, która jest związana z cofaniem się dużych religii instytucjonalnych. One mają to do siebie, że doktrynalnie eliminują zabobon. A zabobon w nas się bierze z atawizmów, myślenia magicznego, które tkwi głęboko, na naturalnej potrzebie religijnej.

Jeżeli cofa się religia, która ten problem stabilizuje, w tym przypadku chrześcijaństwo, to nie znika potrzeba religijna. Jeśli nie ma kapłana, to trzeba go sobie znaleźć. Czyli tworzymy nowych szamanów. Wystarczy włączyć telewizor i zobaczyć, ile jest tam wróżek, wróżów, odczyniaczy i innych egzorcystów. Fala zapotrzebowania na to bierze się w dużej mierze z porzucania religii instytucjonalnej. My nie powinniśmy się cieszyć, że mamy taką wielką wiarę, że ludzie wierzą u nas w działanie szatana, tylko martwić, że mają taką marną, iż wierzą w czary…

KAI: Co na to wszystko biskupi?

Czas na sygnał ze strony teologów, że trzeba reagować. Bo niereagowanie przez długi czas nie pomaga w nawróceniu. Fundamentalną sprawą jest przestrzeganie przed klasycznymi błędami teologicznymi takimi jak gnoza, dualizm, traktowanie szatana jako źródła teologicznego.

Tak się składa, że przed gnozą przestrzegł już papież Franciszek zupełnie niezależnie od polskiego kontekstu. To nie jest tylko nasz problem. Tendencje gnostyckie są tendencjami w ogóle tej indywidualistycznej kultury, która ubóstwia doświadczenie.

KAI: Polscy biskupi już w 2015 r. opublikowali wskazania dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty.

To było dużym krokiem do przodu. Natomiast papier pozostaje papierem, jeżeli on nie jest weryfikowany i wprowadzany w życie. Tam są pewne zapisy bardzo konkretne i rozwiewające wątpliwości co do interpretacji pewnych elementów z rytuału, ale co z tego, jeśli są powszechnie ignorowane.

Systemowe rozwiązanie w tej chwili będzie niezwykle trudne. Dlatego, że głównym nauczycielem dla polskich katolików jest Youtube. Nie jakikolwiek biskup. Będzie trzeba zacząć napominać niektórych księży. I to zdecydowanie, bo oni już przygotowują odbiorców ich nauk na to, że będą prześladowani za prawdę. Bo moce tego świata, czyli biskupi, już na nich czyhają… Praktycznie to podwaliny do schizmy, uderza się w autorytet apostolski.

KAI: A odpowiedzialność katolickich mediów, wydawnictw? Przecież takie demoniczne tematy są bardzo klikalne, dobrze się sprzedają.

Które są katolickie? Co jest w prywatnych rękach, a co jest w rękach kościelnych? Być może od tego trzeba zacząć, czyli powiedzieć jasno, które wydawnictwa są kościelne i gdzie się czuwa nad tym, co jest wydawane, a które są w rękach różnych grup biznesowych. Bo to, że właściciel jest katolikiem, nie czyni wydawnictwa katolickim.

Po drugie trzeba pilnować cenzorów. Często niestety imprimatur jest wydawane na podstawie jeszcze nie albo nigdy nie napisanej recenzji. Jeżeli ktoś organizuje targi wydawców katolickich i wpuszcza tam wszystkich i wszystko, można zapytać, czy to są targi wydawców katolickich. Albo inaczej, co to znaczy to „katolickich” w nazwie. Wydawnictwa też są odpowiedzialnością biskupów. Oczywiście, oni to robią przez delegowanych przez siebie ludzi, ale problem polega na tym, że nas, teologów się woła dopiero wtedy, jak już mleko będzie wylane…

*Ks. dr Grzegorz Strzelczyk – prezbiter archidiecezji katowickiej i teolog (adiunkt Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach). Odpowiada za formację do diakonatu stałego w archidiecezji katowickiej.

Dodał(a): ks. JT (2018-05-28)
Czas na nabożeństwa majowe

Przez cały maj będziemy oddawać cześć Bogu przez celebrację nabożeństwa majowego. Będzie się ono odbywać zawsze po wieczornej mszy św.

To bardzo ważny czas w naszej zaganianej rzeczywistości.
Może warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć "po co żyję".
Zapraszamy na wspólną modlitwę. Przecież My Polacy kochamy Bożą Matkę.
Dodał(a): ks. JT (2018-04-27)
Życzenia Świąteczne - słowami św. Jana Pawła II

„Tak, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, a my jesteśmy świadkami tego. Pełnym głosem obwieszczajmy to światu, aby nasza radość przeniknęła serca wielu innych ludzi, zapalając w nich światło nadziei, która zawieść nie może. Chrystus zmartwychwstał. Alleluja!"

Dodał(a): ks. JT (2018-03-31)
Triduum Paschalne 2018

TRIDUUM PASCHALNE 2018 / projekt /

 

Wielki Czwartek

g. 18.00 – MSZA WIECZERZY PAŃSKIEJ

Adoracja – do 24.00

Wielki Piątek

g. 8.00 – 18.00 – ADORACJA

9.00 – Jutrznia z Godziną Czytań

15.00 – Nowenna do Bożego Miłosierdzia

18.00 – LITURGIA MĘKI PAŃSKIEJ

21.30 – 00.30 Spowiedź

Czuwanie modlitewne do godz. 5.00.

Wielka Sobota

g. 8.00 – 20.00 – ADORACJA

g. 9.00 – Jutrznia z Godziną Czytań

g. 15.00 – Nowenna do Bożego Miłosierdzia

 

Poświęcenie pokarmów co pół godziny (od 9.00 do 16.00)

 (spowiedź 10.30 do 12.30)

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego:

 

21.00WIGILIA PASCHALNA

(proszę wziąć świece z osłonką na wosk)

 

Nowenna do Miłosierdzia Bożego – g. 6.00

Msze św.: 6.00; 10.00; 12.00

UWAGA – nie będzie Mszy św. o g. 18.00

Poniedziałek Wielkanocny

Msze św. : 7.30; 10.00; 12.00 i 18.00

Oktawa Wielkanocna

Nowenna do Miłosierdzia Bożego – g. 18.00

Msze św.: 7.00 i 18.00

Dodał(a): ks. JT (2018-03-15)
Adoracja w czasie Triduum Paschalnego 2018

Adoracja w Wielki Piątek – 30.03.2018

 

  8.00 –  wszyscy chętni mieszkańcy parafii

 

  9.00 – Jutrznia i Godzina Czytań

 

10.00 – 12.00 – KŻR im. Matki Bożej Szkaplernej

12.00 – KŻR im. Matki Bożej Miłosierdzia

13.00 – 15.00 – KŻR im. Bł. Bolesławy Lament

 

15.00 – Nowenna do Miłosierdzia Bożego

 

16.00 – KŻR im. Matki Bożej Królowej Rodzin

 

21.00 – 01.00 – wszyscy chętni mieszkańcy parafii

 

 

Adoracja w Wielką Sobotę – 31.03.2018

 

  01.00 – 5.00 –  KŻR im. Św. Józefa

 

  8.00 – wszyscy chętni mieszkańcy parafii

 

  9.00 – Jutrznia i Godzina Czytań

 

10.00 – 15.00 – wszyscy chętni mieszkańcy parafii

 

15.00 – Nowenna do Miłosierdzia Bożego

 

16.00 – KŻR im. Matki Bożej Miłosierdzia

17.00 – KŻR im. św. Barbary

18.00 – KŻR im. Matki Bożej Królowej Rodzin

19.00 – KŻR im. Bł. Bolesławy Lament

Dodał(a): ks. JT (2018-03-15)
Kilka liczb statystyki kolędowej. Ku refleksji nie tylko socjologa….

Obecnie na terenie parafii wpisane są do kartoteki parafialnej 3477 osoby

/dane z kolędy na koniec stycznia 2018/ Podaję dane co 5 lat:

wiek 0 – 5 = 269 osób  /  wiek 6 -10 = 209 osób / wiek 11 – 15 = 145 osób  / 

wiek 16 – 20 = 119 osób  / wiek 21 – 25 = 179 osób / wiek 26 – 30 = 209 osób  /

wiek 31 – 35 =262 osoby / wiek 36 – 40 = 286 osób / wiek 41 – 45 = 214 osób/  

wiek 46 – 50 = 212 osób / wiek 51 – 55 = 187 osób  / wiek 56 – 60 = 210 osób /

wiek 61 – 65 = 184 osób / wiek 66 – 70 = 182 osoby  / wiek 71 – 75 = 193 osoby /

wiek 76 – 80 = 201 osób  / wiek 81 – 85 = 117 osób / wiek 86 – 90 = 67 osób /

wiek 91 – 96 = 32 osoby

Dodał(a): ks. JT (2018-02-27)
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20